SŁOWNIK OBOZOWY

Słabo.Takie sobieŚrednieFajneSuper (6 votes, average: 4,00 out of 5)
Loading...

CZAS WOLNY – zwierzę występujące na obozie w małej liczbie, objęte ochroną całkowitą. Służy do napisania kolejnego listu do rodziców z prośbą o pieniądze (patrz: rodzice)

RODZICE – osobnik przeważnie występujący w parach, zdecydowanie monogamiczny. Zaleca się częste odbywanie półgodzinnych rozmów telefonicznych. Najtaniej wychodzi jeśli poprosimy komendanta obozu o komórkę w celu wykonania niezwykle ważnego telefonu w sprawie chorej mamy.

Uwaga: upewnić się, że komendant słabo zna stan zdrowia naszej mamy. W przeciwnym wypadku wykorzystać dziadka, babcię lub inna dalszą rodzinę.

SKLEP – najważniejsze miejsce na obozie. Obowiązkowo odwiedzać przed każdym posiłkiem w celu zakupu i spożycia sporej dawki draży, ciastek, lodów, coca-coli i tego typu artykułów pierwszej potrzeby. W ten sposób unikamy konieczności żywienia się w obozowej kuchni i tym samym dostarczamy kadrze powodów do rozmyślania o stanie naszego zdrowia, a rodzicom o stanie portfela (patrz: pieniądze)

PIENIĄDZE – tylko spora ich ilość zapewni nam jako takie bytowanie na obozie. Zaleca się zebranie na pierwszy tydzień kwoty odpowiadającej średniemu wynagrodzeniu w sektorze przedsiębiorstw. Po wydaniu tych pieniędzy (czyli po 3 dniach) piszemy list do rodziców z prośbą o kolejne.

Uwaga: nie oddajemy pieniędzy komendantowi, stracimy kontrolę nad swoimi środkami. Nie wydajemy pieniędzy na takie zbędne rzeczy jak: kartki pocztowe (chyba, że korzystamy z niej jako metody unknięcia prac – parz KARTKA POCZTOWA), znaczki, mapy, przewodniki itp.

WARTA – dwugodzinna przerwa w śnie. Zaleca się odpowiednio wczesne obudzenie następnej warty najlepiej na półtorej godziny przedzmią. Należy dbać o to, aby wszystkie zegarki w obozie wskazywały inną godzinę, wtedy unikniemy posądzeń o zbyt wczesne zejście z warty. Na warcie należy być czujnym i nie można dać się złapać na spaniu. Jeżeli nie chce nam się stać na warcie (bo jest zimno, straszno, podchodzi nas sąsiedni obóz lub po prostu chce nam się spać) udajemy się do kadry i informujemy o nagłym ataku bólu brzucha. Doświadczonym obozowiczom polecamy wzmocnienie efektu symulowanym mdleniem. Powinno to zapewnić od pół godziny odpoczynku do zejścia z warty.

Uwaga: nie stosować zbyt często. Możemy być posądzeni o kłamstwo.

KADRA – osobnicy bardzo potrzebni. Dlaczego? Tylko oni mogą odbierać podwieczorki i zaprowadzić obóz na kąpielisko.

IZOLATKA – ostatnia deska ratunku w przypadku ciężkich prac w obozie, np.: pionierka. Można uratować dwa do trzech dni.

Uwaga: przed symulacją udania się do izolatki upewniamy się, że w obozie jest izolatka.

LATRYNA – doskonały pretekst do wyjścia z obozu na jakiś czas. Wyjścia oczywiście wykorzystujemy w każdym innym celu, tylko nie w tym, o którym mówiliśmy przed wyjściem.

Uwaga: jeżeli prawdziwy cel naszego wyjścia jest po przeciwległej stronie obozu niż latryna, to wtedy wracając, np.: znad jeziora, zataczamy szeroki łuk i zbliżamy się do obozu od strony latryny.

KUCHNIA – unikać służby w kuchni. Zwłaszcza jeżeli instruktorem służbowym jest osoba, przy której nie będziemy mogli poleżeć.

Uwaga: utrzymywać dobre stosunki z szefową kuchni. Zapewni nam to dodatkową porcję drugiego dania.

KOMENDANT ZGRUPOWANIA – unikać!! Nie przyznawać się, że wiemy która to osoba. W przeciwnym wypadku grozi nam, że będziemy do niego posyłani z różnymi sprawami do załatwienia. Posłani do komendanta zgrupowania przesiadujemy od 20 do 40 minut nad jeziorem i powracamy z wiadomością, że delikwenta nie zastaliśmy. Dla wzmocnienia efektu możemy zastosować wersję sanepid, która polega na tym, że wracamy z informacją, że trwa właśnie kontrola sanepidu i komendant nie miał dla nas czasu.

SKARPETY NOWE – występują w ilości znikomej. Mają zdolność do samodzielnego wychodzenia z namiotów. Nie można ich znaleźć wtedy, kiedy są nam najbardziej potrzebne.

SKARPETY UŻYWANE – występują w ilości wystarczającej do obdzielenia kilka obozów. Często wylegują się pod materacem lub przebywają częściowo zakopane w ziemi.

Uwaga: nigdy nie przyznawać się do używanych skarpet znalezionych przez kadrę na palcu apelowym.

MUNDUR – jest naukowo udowodnione, że nie ma możliwości utrzymania munduru w całości przez cały obóz. Najszybciej tracimy: wywijki, getry, plakietki, guziki, rogatywkę, spodenki i pas.

Uwaga: na punkcie munduru kadra jest wyjątkowo czuła. W przypadku zgubienia elementu munduru symulujemy chorobę i przebywamy w izolatce (patrz: izolatka) do czasu odnalezienia zguby.

PRYCZ – nieudana próba zastąpienia przez ambitną kadrę wygodnej kanadyjki przez konstrukcję drewniano – sznurkową.

Uwaga: Wystrzegać się samodzielnego wykonania pryczy. Uwaga ta dotyczy każdej obozowej pracy, którą mamy wykonać sami. Może wyjść na jaw nasza nieporadność.

WALKMAN – jedna z metod zagłuszania oboźnego lub kolegi budzącego na wartę. Przyzwyczajamy do widoku słuchawek w naszych uszach na długo przed obozem. Po wyczerpaniu baterii nosimy słuchawki dalej, udając że nie słyszymy poleceń oboźnego.

PASTA DO ZĘBÓW – zabieramy swoją z domu. Używamy jej jednak tylko w sytuacji krytycznej. W każdym innym przypadku korzystamy z pasty innych harcerzy. Najlepiej zaproponować: „Pożycz pasty, dam ci się wytrzeć ręcznikiem”, a później wszcząć awanturę, że ktoś nam ukradł ręcznik, który oczywiście leży sobie spokojnie złożony w plecaku.

POBUDKA – najbardziej nieprzyjemna część obozowego dnia. Udajemy, że nie słyszymy i pozostajemy w śpiworze tak długo jak to tylko możliwe. Jeżeli trzeba symulujemy chorobę. Jeżeli zaraz po pobudce jest zwyczaj robienia zaprawy porannej wtedy od samego początku uskarżamy się na ból kolana. Często stękamy przy kucaniu.

KARTA KWALIFIKACYJNA – karta którą wypełniają przed obozem rodzice i lekarz. Umiejętne wypełnienie tej karty zapewnia nam uniknięcie porannej rozgrzewki i innych tego typu atrakcji (patrz: karniak)

KARNIAK – kiedy kadra obozu ma zaplanowane spotkanie z kadrą sąsiedniego obozu na godzinę 2.00 w nocy i nie chce zasnąć, szuka powodów na przyczepienie się do harcerzy i po znalezieniu dziury w całym ogłasza po capstrzyku ćwiczenia terenowe.

Uwaga: ochota na niespanie kadry jest najsilniejsza im większa różnica płci między umówioną kadrą. Zaleca się unikania za wszelka cenę udziału w karniaku – grozi niewyspaniem.

KOMARY – owady hodowane przez kadrę na miejscu obozu i wypuszczane na wolność na dwa dni przed jego rozpoczęciem. Unikamy ukąszeń przez komary nie uczestnicząc w żadnych zajęciach.

APEL – codzienny ceremoniał liczenia harcerzy. Organizowany jest po to, żeby kadra choć przez chwilę poczuła się ważna. Rano towarzyszy mu pośpiech (zbliża się śniadanie), wieczorem komary. Unikamy! Chyba , że ktoś ma urodziny, wtedy proponujemy przyjść.

OBOŹNY – osobnik wyjątkowo złośliwy, pasożyt, chwast, nieużytek. Poznajemy go po charakterystycznej artykulacji: jego organ głosowy nie jest przystosowany do wydawania dźwięków cichych. Po utracie głosu posługuje się gwizdkiem. Na widok oboźnego natychmiast zabierają się do symulowania pracy. Inaczej zostaniemy zatrudnieni do jakiegoś niemiłego zajęcia. Na dowolne polecenie (jeżeli zawiedzie metoda na walkmana) odpowiadamy, że właśnie jesteśmy w trakcie wykonywania jakiejś ważnej czynności zleconej nam przez komendanta obozu.

Uwaga: Przedtem upewnić się, że okolicy nie ma komendanta obozu. Jeżeli jest posługujemy się komendantem zgrupowania.

KARTKA POCZTOWA – na początku obozu inwestujemy w nią 70 groszy. Nosimy ja cały czas przy sobie i w sytuacji kryzysowej (przy próbie zlecenia nam jakiejkolwiek pracy) symulujemy wypisywanie kartki tłumacząc, że za 10 minut przyjedzie listonosz.

Uwaga: upewnić się, że listonosz odwiedza nasz obóz.

RODZEŃSTWO W INNYM OBOZIE – drugi, po latrynie, pretekst do opuszczenia obozu i udania się w dowolnie przez nas obranym kierunku.

Uwaga: upewnij się, że kadra nie wie, że nie mamy rodzeństwa, i że w okolicy jest w ogóle jakiś sąsiedni obóz.

PIELĘGNIARKA – odwiedzamy jak najczęściej uskarżając się na przeziębienie (jeśli pogoda jest deszczowa) lub mdłości i ból głowy (jeżeli jest słońce). Nie wypowiadamy słowa udar słoneczny, odbierzemy pielęgniarce satysfakcję rozpoznania choroby. Częste wizyty u pielęgniarki mogą zaowocować pobytem w izolatce (patrz: izolatka).

Uwaga: chęć wyjścia z obozu do pielęgniarki zgłaszamy tylko wtedy, kiedy w obozie jest jedna osoba z kadry. W przeciwnym razie grozi nam towarzystwo. Może wtedy wyjść na jaw, że nie wiemy gdzie szukać pielęgniarki (jeżeli używamy jej jako pretekstu do wychodzenia z obozu) lub, że jesteśmy już rozpoznawani jako obozowy symulant.

LEKARZ – unikamy!!! Jest w stanie szybko rozpoznać, że nasze dolegliwości to symulacja. Przychodząc do pielęgniarki mówimy, np.:” Pan lekarz powiedział, że to przeziębienie i prosił, żeby pani dała polopirynę”.

Uwaga: upewniamy się, że lekarz jest mężczyzną. Chyba nie trzeba dodawać, że lekarza wcześniej nie odwiedzamy…

Efekt bezsennej nocy obozowej

Mirka Grodzkiego

Przeczytaj poprzednie wpisy dziale PUBLICYSTYKA: