Słońce, palmy u sąsiadów

Słabo.Takie sobieŚrednieFajneSuper (8 votes, average: 4,00 out of 5)
Loading...

Słońce, palmy, mnóstwo zwiedzania i wiele godzin w autokarze. Wakacje za granicą w październiku? I wcale nie mam tu na myśli strasznie drogich wakacji za nad morzem Śródziemnym, czy jakimś innym ciepłym zakątku świata. Całkiem tania wycieczka do jednego z naszych sąsiadów jest równie dobrym pomysłem. I znów nie mówię o jakimś rozwiniętym państwie typu Niemcy, czy wcale nie biednych Czechach.

Moja wycieczka odbyła się na południowy wschód od polskiej stolicy. Czy ktoś już wie, co mam na myśli? Oczywiście Ukrainę. Październik raczej jest miesiącem, gdzie słońca jest jak na lekarstwo. i tu spotkała mnie niespodzianka, gdyż słonko postanowiło grzać mocniej, do ponad 20 stopni. Napisałam o palmach. Palmy na Ukrainie? To przecież prawie nie możliwe. Ale jak wiemy i w Polsce można palmy zobaczyć, co prawda bez kokosów, a na Ukrainie we Lwowie można uświadczyć palmy i to w dość podobnym miejscu co i u nas.

Rynek we Lwowie
Rynek we Lwowie

Szkolna wycieczka wiąże się oczywiście z ogromnym planem zajęć, mnóstwem zwiedzania i godzinami spędzonymi w autokarze. Podczas naszej kilkudniowej wycieczki zapuściliśmy się ponad 300 kilometrów w głąb Ukrainy. Głównie podróżowaliśmy po terenach, które niegdyś należały do Polski i zakręciła się nam łezka w oku, za tymi wspaniałymi miejscami. Oprócz zwiedzania niesamowitych zamków, cerkwi, far i twierdz mogliśmy poznać Ukrainę od środka zobaczyć jak tam się żyje. Mieszkaliśmy bowiem u polskich rodzin w Medenicach (niedaleko Lwowa). Dzięki temu wiemy jak urządza się domy, dlaczego nad obrazami przywiesza się dziwny chusty. Na Ukrainie żyje się biednie, skromnie i niezwykle pobożnie. Medenice, jak i większość miasteczek, przypominają polskie wsie z krowami, kurami i innymi zwierzakami.

Ukraina to raj dla fotografów. W trakcie pisania tego, co teraz czytacie cztery rolki filmów stoją na półce i czekają na zaniesienie do fotografa. Ogromne ilości zabytków, pomników i cmentarzy, aż proszą się o sfotografowanie. Co do pomników to niezwykle zaskoczył mnie fakt, że wiele pomników to pomniki Adama Mickiewicza. Niespodzianką był też kościół katolicki we Lwowie, na ścianę, którego przywieszona była tablica dziękująca Oldze i Andzrzejowi Małkowiskim za rozpowszechnienie harcerstwa.

Lwów jest przepięknym miastem, jednym z niewielu, który na swych ulicach ma działające latarnie.
Niewątpliwie Ukraina jest krajem. który warto zwiedzić. Ogromne ilości „suchych przestworów oceanu” (A. Mickiewicz „Stepy akermańskie”) Stare zachowane w dość dobrym stanie zamki robią gigantyczne wrażenie.

Wycieczkę uznaję za udaną, mimo wiecznego błądzenia po nieoświetlonych i nieoznakowanych drogach. strasznej pogody ostatniego dnia, nieprzyjemnych panów na granicy i małej ilości snu. Ale warto było w wszystko zobaczyć. A wyspać się można później, już w Polsce.

Ola Kondraciuk
69 DH

Przeczytaj poprzednie wpisy dziale PODRÓŻE:

Podróże ze szlachtą, 18 czerwca 2004
EUROWIZJA 2004 (Turcja), 9 czerwca 2004
Trójmiasto, 29 lutego 2004