Nabywanie umiejętności wychowawczych

Słabo.Takie sobieŚrednieFajneSuper (3 votes, average: 3,00 out of 5)
Loading...

Drużynowy to wychowawca, rodzic prawie. Harcerz jest dzieckiem. Wiedzieliście o tym, prawda? Czy łatwo być wychowawcą? Przeczytajcie co na ten temat ma do powiedzenia psycholog, p. Elżbieta Doroszuk. Pomyślcie jak można to wykorzystać w Waszych drużynach.

Być rodzicem, moi drodzy, nie jest łatwo. Wszyscy znamy sytuację, w których czujemy się zmęczeni, zestresowani, czy też bezradni. Czasami więc tracimy cierpliwość lub mówimy dzieciom rzeczy, których później żałujemy. Być rodzicem nie jest łatwo. Nie mamy gotowych rozwiązań sytuacji wychowawczych, z którymi przychodzimy na świat. Uczymy się bycia rodzicem … albo też i nie uczymy.

Czasami postępujemy metodą prób i błędów, czasami idziemy po omacku, czasami uda nam się nie przeszkodzić dziecku w rozwoju, czasami wspomagamy jego rozwój, a czasami niestety blokujemy. Wychowanie jest sztuką, ale sztuką, której można i trzeba się uczyć. Optymistycznym więc jest, że nasze umiejętności wychowawcze można rozwijać. Można pracować nad byciem dobrym rodzicem.

Ważnym źródłem zdobywania wiedzy w tym temacie jest Pismo Święte. Jest to najważniejsze i pierwsze źródło. Tak, a poza tym wszelka literatura, mianowicie książki i czasopisma, które oparte są na nauce Kościoła Katolickiego. Umiejętności praktyczne można nabywać w trakcie grupowych zajęć psycho-edukacyjnych.

Chciałam tu zwrócić uwagę na tak zwaną Szkołę dla Rodziców i Wychowawców, która ostatnio rozpowszechnia się w naszym kraju. Szkoły dla rodziców to warsztaty umiejętności wychowawczych. Prowadzone są one przez profesjonalistów. Program warsztatów, częściowo oparty na książkach Faber Meslisz(?) Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały i jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły, a częściowo program oparty jest na nurcie Wychowania bez porażek, Gordona. W większości jednak warsztaty oparte są na doświadczeniach osób prowadzących. I tu chciałam zwrócić uwagę, że kompetencja, czyli wiedza, doświadczenie, postawa osób prowadzących są szalenie istotne, gdyż książki, o których wspominałam są napisane wprawdzie w sposób przystępny, ale w innych realiach życia – życia rodzinnego w Ameryce. Wymagają więc adaptacji do naszych realiów polskich i wymagają zakotwiczenia w naszych chrześcijańskich wartościach. Zadaniem osób prowadzących warsztaty nie jest rozwiązywanie problemów za nas, mówienie rodzicom, co mają robić, ale wyposażenie ich w informację i umiejętności, które pomogą im samym decydować, co powinni robić. Celem warsztatów jest więc opanowywanie konkretnych umiejętności wychowawczych takich jak: nawiązywanie efektywnej współpracy z dzieckiem, modyfikowanie niepożądanych zachowań dziecka bez stosowania przemocy, uwalnianie siebie i dziecka od zaburzającego rozwój osobowości funkcjonowania w rolach, czy też wspieranie procesu usamodzielniania się dziecka, wspomaganie dziecka w budowaniu przez niego adekwatnego obrazu samego siebie, odkrywania przez dziecko talentów, jego możliwości, ambicji, rozpoznawanie i akceptowanie uczuć dziecka, ale też uczenie wyrażania własnych uczuć i uczenie się aktywnego słuchania. Warsztaty, na których rodzice mogą nabywać te umiejętności wychowawcze, prowadzone są metodami aktywizującymi, czyli tak zwaną psychodramą. Są to wspomnienia z dzieciństwa, autorefleksja, praca w małych grupach, wymiana doświadczeń, techniki twórczego myślenia.

Po warsztatach przeprowadzamy tak zwaną ewaluację, czyli zbieramy informacje zwrotne od uczestników. I co mówią uczestnicy? Mówią mianowicie, że po warsztatach polepszyła się ich komunikacja z dzieckiem, rozpoczęli pracę nad własnym rozwojem osobowym – co nas bardzo cieszy, a w szczególności nad akceptacją siebie, własnych ograniczeń. Starają się też stawiać realne wymagania wobec własnych dzieci. Mówią też, że zrozumieli, że każde dziecko wymaga akceptacji. Nie można natomiast godzić się na naganne zachowanie, czyli nauczyć się odróżniać dziecko od jego zachowania. Jest im też łatwiej rozpoznawać uczucia dziecka i też wyrażać własne. Mają świadomość, że jeszcze nie raz popełnią błąd, ale będą starali się go naprawiać. Nauczyli się słuchać swojego dziecka czy też szanować jego godność. To kilka z informacji zwrotnych które pochodzą od rodziców. Chciałabym zwrócić uwagę, na jeszcze jedną szalenie istotną sprawę.

Mianowicie nabywanie przez rodzica umiejętności wychowawczych jest ważne, ale same wyuczone umiejętności nie wystarczą. Bardzo ważna jest praca rodzica nad sobą, nad swoim rozwojem osobowym. Mówiąc konkretniej, rozwój osobowy rodzica jest niezbędnym warunkiem, aby mógł on stawać się dobrym rodzicem. Mam tu na myśli rozwój osoby rozumianej jako jedność fizyczna, psychiczna i duchowa. Chodzi więc o własny rozwój w sferze fizycznej, psychicznej, społecznej ale nade wszystko duchowej.

Człowiek jest jednością i chcąc się rozwijać nie może zaniedbywać żadnej z wymienionych sfer. I tak dbałość o rozwój fizyczny, wiemy na czym polega. To między innymi dobra kondycja, dobre odżywianie. Rozwój sfery psychicznej to rozwój osobowości, praca nad sobą, nad swoim charakterem. Rozwój społeczny to praca nad naszymi relacjami z innymi ludźmi. I wreszcie rozwój sfery duchowej. Ostateczny charakter rozwoju duchowego człowieka wyznaczony jest jego relacją do Boga: afirmacją lub też negacją. Brak relacji do Boga to nijakość. Sprawdzają się tu słowa: obyście byli zimni lub gorący, nigdy letni. Aby rodzic mógł dobrze, skutecznie spędzać swoje obowiązki rodzicielskie, sam musi wiedzieć dokąd idzie, jakim wartościom służy.

Dla nas źródłem wartości jest Pan Bóg. Angażując się w służbę wartości mamy poczucie skuteczności naszych działań, również wychowawczych. Zaangażowanie w realizację wartości wspomaga nasze oddziaływania wychowawcze w stosunku do dziecka. Zaangażowanie w realizację wartości wprowadza porządek w nasze myślenie, w nasze działanie – nie idziemy wówczas po omacku i wiemy jaką drogą prowadzimy nasze dzieci. A nauka Kościoła stanowi dla nas tak bardzo potrzebne znaki drogowe.

Zanim posłuchamy rad – proponuje przyjrzeć się sobie. Oto kilka pytań egzaminacyjnych dla rodziców:

Czy pamiętamy, że dziecko nie jest naszą własnością, ale jest nam powierzone na wychowanie? Kiedy dorośnie, pójdzie swoją drogą. My natomiast, póki co, możemy wspomagać go w rozwoju.

Czy uświadamiamy sobie, że wychowywanie naszego dziecka jest przywilejem? Przywilejem, ale też obowiązkiem. Nasze dziecko ma prawo mieć odpowiedzialnego rodzica. Czy staramy się sprostać jego wymaganiom?

Czy jesteś dla swoich dzieci przykładem? Jeżeli chcemy, żeby nasze dzieci ceniły wartości chrześcijańskie, musimy przede wszystkim sami postępować jak chrześcijanie.

Czy jako matka, jako ojciec, akceptujesz swoje dzieci takimi jakie są, ze wszystkimi ich wadami i słabościami? Tu warto jeszcze raz podkreślić, że należy odróżniać osobę dziecka od jego zachowania. Osoba wymaga akceptacji, bezinteresownej miłości, natomiast na niewłaściwe zachowanie dziecka nie możemy pozwolić. Dziecko musi znać granice, których nie wolno mu przekraczać.

Czy twoje dzieci wiedzą, że zawsze mogą przyjść do ciebie ze swoimi zmartwieniami i troskami?

Czy masz dla nich czas?

Czy słuchasz z uwagą i zainteresowaniem, gdy do ciebie mówią?

Czy wymagania, jakie stawiasz wobec dziecka, są adekwatne do możliwości dziecka? A może za mało wymagamy? Mitem jest, że potrafimy wychowywać bez porażek.

Czy potrafię, jako rodzic, wyciągać wnioski z własnych błędów?

Czy dostrzegam związek między jakością swojego małżeństwa, relacjami z mężem/żoną, a skutecznością wychowywania dzieci? Pracując nad relacją z mężem/żoną, pracujemy na korzyść dziecka.

Człowiek idąc przez życie karmi się słowem. Czy mówię swojemu dziecku, że jest kochane, potrzebne.

Czy dbam o własny rozwój osobowy i duchowy?

Tekst znajduje się na serwerze Radio Maryja

Przeczytaj poprzednie wpisy dziale PORADNIK DRUŻYNOWEGO:

Drużynka prosto z pieca, 17 października 2001