Moje typy pociągowe

Słabo.Takie sobieŚrednieFajneSuper (5 votes, average: 4,00 out of 5)
Loading...

Coraz więcej w Internecie lokalnych stron. Na jednej z nich można było znaleźć post na forum, który przytaczam w całości. Jest to zapis obserwacji poczynionych podczas podróżowania pociągiem. Ciekawy jestem czy ktoś z Was rozpozna wśród opisanych typów siebie…

Uczeń/licealista – zazwyczaj występuje stadnie. Typ damsko-męski rozwalający się bezpardonowo na siedzeniach, w życiu nie ustąpi miejsca starszej osobie. Przebywa czasem na pomostach ćmiąc papierosy i wysyłając esemesy do poznanych przypadkiem przedstawicieli płci przeciwnej. Często dyskutuje z innymi osobnikami tego typu o melanżach, zajebistych kawałkach ściągniętych z netu albo po prostu odrabia pracę domową. Ubiór: od rastafariańskich czapeczek, dredów i glanów do szerokich spodni, bluz Lonsdale i butów vansów. Generalnie niegroźny, czasem podpala pociągi.


Student – ubiór podobnie jak u ucznia w szerokiej gamie, jednak elementem charakterystycznym bywa u studenta rozciągnięty studencki sweter (najlepiej w kolorze czarnym). Często ma długie włosy i posępne spojrzenie. Nie występuje w grupach jak uczeń; to bardziej indywidualista. Czyta książki albo ambitna prasę. Kiedy jednak się spotka z drugim zaprzyjaźnionym typem studenckim, najczęściej rozmawiają o porypanych wykładowcach, ćwiczeniowcach, sesji niezaliczonej oraz odjechanych imprezach w akademiku na Kickiego. Częściej niż u ucznia występuje u niego atrybut walkmana. Typ wybitnie pokojowy.



Więcej zdjęc…

Mecenas/ekonomista – typ niegroźny, zindywidualizowany. Grupę dla niego mogą stanowić wyłącznie żony, kochanki mecenaski/ ekonomistki, ewentualnie koledzy z branży. Jedzie do pracy i pracuje. Czyta żółte strony Rzepy albo Financial Times, czasem anglojęzyczną literaturę fachową. Telefon komórkowy nie jest szpanem, tak jak u ucznia; ten typ prędzej wyjmie na kolanka laptopa i trochę sobie postuka wysyłając maile via komórka (użycie ma swój cel racjonalny). Typ okresowy – w pociągu dorwać go można wyłącznie w porannym i popołudniowym szczycie. Żelaznodrożny środek transportu wybiera tylko ze względu na korki. W garażu ma przecież wypasioną skodę fabię.


Inżynier – ubiór standardowy, jak w służbach milicyjnych: spodnie dżinsy denimowe, kurtka parka w kolorze oliwkowym, beret albo czapka z daszkiem. korzysta z wody toaletowej Wars (Pollena Warszawa). Człowiek korpulentny, uprzejmy, chętnie pomaga podróżnym. Zna na pamięć rozkład jazdy, zawsze można się go spytać, do jakiej stacji dojeżdżamy; rozpoznaje aktualną lokalizacje pociągu po stukocie kół, a jeździ już do roboty ze 20 lat. Czyta najczęściej SuperExpress albo Fakt (czasem Nasz Dziennik). Pani inżynier natomiast liczy anteny satelitarne na trasie.


Pielęgniarka – kobieta w wieku średnim, ubrana ciepło, ale w pełnej tęczy barw. Niedomyte paznokcie z warstwą dawno startego lakieru i buty skórzane ze stadionu. Rozmawia z koleżankami o pracy i przekrętach dyrektora szpitala. Częściej jednak nie rozmawia, tylko śpi z otwarta buzią regenerując się po wyczerpującym dyżurze. Najbardziej okupowane przez ten typ stacje to Międzylesie i Anin.


Kolejarz – poznasz go po zapachu przetrawionego alkoholu i czosnku. Ubiór kolejarza stanowią: buty skórzane ocieplane ze stadionu, spodnie materiałowe na kancik dawno kancika pozbawione (albo dżinsy zaprasowane na kancik), sweter turecki typu „team boys”, obowiązkowa czapka (model dowolny)oraz kurtka skórzana tzw. cinkciara. Fizys, zmaltretowany przez żonę, kolegów z pracy, alkohol i fajki marki fajrant, zdobi często dwudniowa szczecina. Bywa, że kolejarz jedzie ubrany w służbowy mundur i kurtkę z misiem, standardowo (jak na kolejarza przystało) wymięte i poplamione. Wsiada najczęściej na Olszynce Grochowskiej i kieruje się do tzw. służbówki, gdzie w gronie towarzyszy tego samego typu poddaje się rozrywkom klasy karty, wódeczka i zagrycha (od ostatniej dekady wódeczka przegrywa z tanim piwem). Najbardziej nie cierpi kolesi z Renomy i Żydów.


Grzybiarz – typ zbliżony do kolejarza w stroju cywilnym, jadący pociągiem o 5.20 na grzyby pod Chrosnę. W przeciwieństwie do kojejarza woli przebywać samotnie. Charakteryzuje się pokorną postawa przy wysiadaniu i zawsze ma wykupiony bilet powrotny. Występuje okresowo w sezonie urlopowym w pociągach kończących bieg w Pilawie.


Dresiarz – tu nic w sferze ubioru nie trzeba tłumaczyć. Osobnik wybitnie agresywny o standardowym zasobie słownictwa: „skąd jesteś” „wyskakuj z hajsu”. Dresiarze permanentnie przebywają w służbówkach oraz okupują pomosty, z których na postojach filują na kanarów i potencjalne ofiary. Lubią też ubikacje, które służą im do przetrząsania zrabowanych torebek damskich i portfeli; czasem dzwonią z nich dla niepoznaki po kumpli. Jest to typ nocny lub wieczorny, występujący stadnie. W pojedynkę starają się być niewidoczni. W przedziałach innych niż służbowe dresiarze pojawiają się przechodząc zamaszystym krokiem dla zbadania terenu potencjalnych działań operacyjnych. Często bywa, że dresiarz okazuje się kanarem z Renomy.


Typu autobusowe są zbliżone do pociągowych. jest jednak jeden typ autobusowy, który ewidentnie mnie wkurza, ze względu na zagęszczenie miejsca w autobusie. Ten typ to:


Puszkarz – osobnik będący krzyżówką kolejarza, dresiarza i ucznia. Pod względem ubioru można go zaliczyć do powyższych kategorii ze 100% pewnością. Cecha charakterystyczną jest manewr natychmiastowego przejścia na tył autobusu i otwarcia puszki z piwem. Mało go obchodzi wysokie prawdopodobieństwo wylania zawartości piwa innym pasażerom za kołnierz. Fetor browarny, jaki rozlewa się natychmiast po pojeździe, jest nie do wytrzymania zważywszy na gatunek spożywanego przez puszkarza piwa. Do tego dochodzą wydechy skiepowanej tuż przed wejściem do autobusu fajki typu męskie oraz odór niemytych od pół roku zębów. Na uwagę pod jego adresem, że w miejscu publicznym picie alkoholu jest zabronione, ma przygotowana standardowa odpowiedź: „sp…dalaj!”. Po zakończeniu konsumpcji najczęściej otwiera kolejna puszkę a tuz przed przystankiem swojego przeznaczenia pozbywa się opakowań rzutem na podłogę.


Chiste@


Więcej na http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15342

Przeczytaj poprzednie wpisy dziale PUBLICYSTYKA:

Projekt: “Życie z sensem”, 11 listopada 2005