Kaktusińska na weselu

Był piękny, listopadowy dzień. Nasza doskonale znana bohaterka spojrzała przez okno na kolorowe ulicę i aż się uśmiechnęła na widok grupy dzieciaków, uroczo bawiących się pośród starannie zgrabionych przez dozorcę stert liści. Tak się składało, że nowym dozorca był Uczepiński… Jakimś dziwnym trafem ktoś doszedł, że sąsiad Kaktusińskiej od 10 lat bezprawnie pobierał rentę.

Czytaj dalej...

Moje typy pociągowe

Uczeń/licealista – zazwyczaj występuje stadnie. Typ damsko-męski rozwalający się bezpardonowo na siedzeniach, w życiu nie ustąpi miejsca starszej osobie. Przebywa czasem na pomostach ćmiąc papierosy i wysyłając esemesy do poznanych przypadkiem przedstawicieli płci przeciwnej. Często dyskutuje z innymi osobnikami tego typu o melanżach, zajebistych kawałkach ściągniętych z netu albo po prostu odrabia pracę domową. Ubiór: od rastafariańskich czapeczek, dredów i glanów do szerokich spodni, bluz Lonsdale i butów vansów. Generalnie niegroźny, czasem podpala pociągi.

Czytaj dalej...

To sleep or not to sleep?

Z czysto biologicznego punktu widzenia sen „jest odwracalnym stanem nieświadomości, który charakteryzuje się obniżoną aktywnością kory mózgowej. (…) Potrzeba snu należy do podstawowych potrzeb biologicznych ustroju, dlatego też po dłuższym okresie czuwania i aktywności, nawet w absorbujących uwagę okolicznościach, daremnie próbujemy przezwyciężyć uczucie senności i prędzej czy później, lecz nieuchronnie zapadamy w sen.” Tak brzmi definicja snu z „Biologii” Villee’go.

Czytaj dalej...

Zza stosu chusteczek

W dzisiejszym świecie trudno być kimś, jeśli nie daje się z siebie wszystkiego. Dlatego biegniemy przez życie, szarpiemy się z codziennością, robimy wszystko żeby wyrwać dla siebie jak najwięcej. Te spokojne czasy, gdy przez życie można było przejść spacerkiem, albo przynajmniej przystanąć i zadumać się nad refleksem świetlnym w kropli rosy, gdy cieszyły nas rzeczy małe, minęły bezpowrotnie. Czy aby na pewno?

Czytaj dalej...

i’m hatin’ it

Wszystko zaczęło się bardzo miło i przyjemnie. Nic nie zwiastowało koszmaru, który miał niebawem nastąpić. Zaraz po tym jak załatwiłem wszystkie formalności związane ze szkołą, postanowiłem znaleźć pracę, co by nie obciążać zbytnio kieszeni rodziców. Nie wiele myśląc – bo tak najłatwiej – poszedłem do Centrum Pracy McDonald’s z siedzibą gdzieś na Al. Jerozolimskich.

Czytaj dalej...