Ojczyzna Nauka Palmiry [Palmiry 2002]

[Środa wieczór… nie mogę spać. Skręcam się z emocji, przewracam z boku na bok. Jutro spakuję plecak, zawiążę mocno glany na przedostatnią dziurkę, szalem się otulę i… wyruszę w drogę.

Czas wędrowcy nadchodzi – szlak wzywa, cel przyświeca.]

Rajd palmirowski jest dla mnie szczególną pielgrzymką, symbolem mojej tęsknoty za patriotyzmem, polskością… tęsknoty za tym, czego nie dane było mi poznać w całym smaku, a tylko nieznaczącą cząstkę… I ta mała cząstka wcale mi nie wystarczała. Zawsze zazdrościłam, choć to może złe słowo, Polakom ich narodowości. Podziwiałam za sam fakt, że płynie w nich taka krew. Bo jakże – czyż nie jest to powód do dumy?

Czytaj dalej...

Wensz w szyku! Czyli na siagę przez Kampinos [Palmiry 2002]

W tym roku idąc drogami przez Kampinos, można było naprawdę co krok natknąć się na potrącone, bądź przejechane różne płazy i gady, najczęściej żaby i zaskrońce, co pewnie większość z uczestników rajdu zaobserwowała.

I taką właśnie żabkę i węża znalazł Marek. Niby nic specjalnego, ale…zależy dla kogo.

I już do końca rajdu przelatywały nad nami, uwiązane na sznurku.

W sumie niezły patent na ‘poganianie’… Wszyscy ze strachu, żeby nie dostać nimi po głowie, pędzili równo…. Każdy na komendę: „Wensz w szyku!” łapał się za głowę i biegł do przodu, żeby przypadkiem do niego nic nie doleciało i nic na niego nie spadło…

Czytaj dalej...

Sztandarowa w Wilczkowicach

Po raz pierwszy w tym roku harcerskim odbyła się zbiórka Drużyny Sztandarowej naszego hufca. Nie do końca można powiedzieć, że była to zbiórka, ponieważ nie uczestniczyli w niej wszyscy członkowie drużyny. Celem spotkania było przedyskutowanie co dalej będzie z tym hufcowym ciałem. Równocześnie miał, wspólnymi siłami, powstać plan pracy.

Czytaj dalej...

Obcy w Hufcu

O tym, co wydarzyło się w samochodzie, pruderia autorki oraz szacunek dla pruderii czytelnika nakazuje milczeć. Istotny natomiast jest fakt, że przemiły Ryszard na stałe wpisał się w życiorys Kaktusińskiej. Jak mówi mądre przysłowie – „nie oceniaj człowieka po jego dresie”. Nasza bohaterka okazała się być wymarzoną partnerką dla kierowcy czarnego BMW.

Czytaj dalej...

Run Forest! Run!

Idziemy sobie gęsiego. Jeden za drugim. Jest coraz wyżej, w powietrzu coraz mniej tlenu a i plecak robi się coraz cięższy. Oddycha się trudniej, tętno przyspiesza ale wzrok skupiony gdzieś daleko przed siebie. I tak było przez kilka godzin. Cel jest jeszcze daleko, wysoko. Celem był dach Europy – Mont Blanc. To wyzwanie i walka ze słabościami, taki wtedy był pomysł.

Niestety nie jest to najprostsze a i sporo rzeczy to wymaga: specjalistycznego sprzętu, odpowiednich współtowarzyszy ;-), no i ciężkiej waluty. A co zrobić jeżeli energia rozpiera? Odpowiedź prosta jak koło! Biegać!!!

Czytaj dalej...

Do swojego szefa w pracy mówiłem „druhu”

[Przedstawiamy rozowę z druhem phm. Jerzym Lisem, członkiem Komendy Hufca ZHP Otwock]

„Już kilka razy do swojego szefa w pracy mówiłem „druhu” a on tylko kiwał do mnie głową i mówił „spoczni”. Moja mama dokładnie wie na którym rękawie munduru powinna być przyszyta plakietka hufca a na którym zielona lilijka. Prawie wszyscy moi znajomi mieli albo mają coś wspólnego z harcerstwem.”

Czytaj dalej...

„Wygłupiają się ci Brytyjczycy!” – Obelix

Kiedy już z bólem serca oddałem swój pierwszy bastion polskości, przyszło mi przyzwyczajać się do piętrowych autobusów i ich kierowców. Na „mojej” linii jeździł prawdziwy szatan wcielony o urodzie czarnego bohatera komiksów i takim że czarnym charakterze. Czerń jego okularów budziła we mnie czarne myśli a rękawice nabijane ćwiekami powodowały, że czarno widziałem swoją przyszłość. Jeździł z taką prędkością, że pasażerowie górnego piętra wysiadali, o ironio, zieloni.

Czytaj dalej...