Prawo jest prawem…

Domagamy się, by prawo zmieniać tak, by lepiej pasowało do zaistniałych okoliczności. No właśnie, a co z naszym prawem ? Prawem Harcerskim rzecz jasna. Wiem, że wiele na ten temat już się przedyskutowało, ale ostatnio na zbiórce mojej drużyny poruszyliśmy temat właśnie zmian. Nie będę tu pisał o tym, by zmienić prawo całe, czy żeby w ogóle je zmienić. Nie! Tylko chcę zwrócić uwagę na następujący fakt: w naszym życiu coraz bardziej powszechnie są stosowane, a może zażywane, narkotyki. I właśnie chciałbym zwrócić uwagę na to, iż w naszym kochanym prawie nie ma nic na ten temat!!! WRRR! A przecież to istnie tak samo jak alkohol i tytoń, a o tym jest 10 punkt prawa.

Czytaj dalej...

Harcerzem być… – C.D.

Śmiesznym mi się zdaje, a właściwie powinienem powiedzieć godnym pożałowania fakt, iż Człowiek o takim autorytecie, stażu pracy z młodzieżą i bogatym doświadczeniu pedagogicznym popełnia taki błąd. Bo tak gwoli sprawiedliwości to czy druh komendant nie nabawił się jakiejś amnenezji. A może po prostu nie chce dostrzec rozległości problemu o którym pisze. Pytam się Tomku, dlaczego do swojej listy błądzących, nie dopisałeś nazwisk z naszego hufca, którzy mieli lub mają kontakt z alkoholem.

Czytaj dalej...

Perły za progiem

Okazuje się, że mieszkać w Warszawie, to nie znaczy była zupełnie odciętym od zieleni i nie mówię tu trzech-łysych-krzakach-na-krzyż rosnących przed blokiem na, tak dumnie zwanym, pasie zieleni szerokości kilku metrów. Aż trudno uwierzyć, że w Warszawie można znaleźć takie miejsca, gdzie nie słychać odgłosów ulicy i nie widać tłumu pędzących ludzi.

Czytaj dalej...

Rafał Wojaczek. Wyklęty poeta.

Kilka dni temu, szukając czegoś na półce wśród starych książek i notatek odnalazłam biografię Poety. Biografia ta była koloru żółtego – nie za gruba książka. Nie musiałam zaglądać do środka, aby przekonać się, o kim była. Zbyt dobrze znałam tę książkę… Zbyt dobrze znam Wojaczka…

Czytaj dalej...

Zastęp – harcerska rodzina

Redakcja “Przecieku” na jednym ze swoich środowych dyżurów postanowiła pogrzebać nieco w naszej hufcowej bibliotece.

Oczom naszym ukazało się kilka numerów starej harcerskiej gazety -”Świata Młodych”. Ktoś ją jeszcze pamięta? To właśnie w tej gazecie debiutował słynny Tytus de Zoo. Ale kto w dobie pokemonów ma głowę do takich starych komiksów?

Dziś prezentujemy Wam tekst o zastępie. Uznaliśmy go za interesujący, chociaż niektóre fragmenty nas nieco zdziwiły. Tekst pochodzi z numeru z kwietnia 1984 roku, czyli jest starszy od większości naszych drużyn…

Czytaj dalej...

Jedziemy na biwak. Zapamiętaj, że za cały biwak jesteś odpowiedzialny TY

Zapamiętaj, że za cały biwak jesteś odpowiedzialny TY. Nawet jeśli rozdzieliłeś zadania na przybocznych, to w razie niepowodzenia harcerze i rodzice będą obwiniać Ciebie. Musisz nadzorować przygotowania. Nie pozwól na to, aby trasa została przygotowana bez Twojej wiedzy. Upewnij się, że noclegi zostały zarezerwowane, a jeśli jedziesz pod namioty, to na miejscu nie okaże się, że w środku jest zgniły materiał, albo niekompletny stelaż. Ale nie rób tego sam. Pozwól działać Twoim harcerzom.

Czytaj dalej...

Co to jest Curling?

Oglądaliście kiedyś zawody w curlingu? Niby nuda, ale jak wciągnie…(ostatnio oglądałem tv do czwartej rano). Ta perfekcja i spokój na twarzach zawodników…

Jakkolwiek egzotycznie dla polskich uszu brzmi nazwa tego sportu, to legitymuje on się bardzo długą historią sięgającą XVI wieku.

Czytaj dalej...

Malarze holenderscy…

Zabawne historie zdarzają się w tych naszych pociągach powszednich, podmiejskich znaczy się. Otóż pierwszym rozweselającym mnie tego dnia (prawie wiosennego) współpasażerem stał się Pan, naprzeciwko którego usiadłem. Człowiek ów zaczytany był od stóp do głów w tygodnik „NIE” i wyglądał całkiem poczciwie, wręcz zabawnie. Szeroko trzymając gazetę wodził po linijkach druku oczami i poruszał wargami za tekstem z miną człowieka odkrywającego życiowe prawdy. Po chwili dosiadły się do nas dwie eleganckie panie. Siedząc naprzeciwko siebie zaczęły dosyć głośno debatować o tym, jak najwygodniej dotrzeć do Turcji i co warto wziąć na Majorkę. Wszystko w porządku (chociaż wiadomo, że lepsza jest Grecja), tyle że kiedy próbowałem skupić się na swojej lekturze, poczułem się jakbym miał wypełniać deklarację podatkową za cały rok z przystawionym do ucha (lewego) głośnikiem włączonego magnetofonu. Postanowiłem jednak nie reagować, nie chciałem nikomu psuć humoru. Zacząłem więc rzeczonym uchem przysłuchiwać się dialogowi pań podróżniczek a oczyma dla niepoznaki objąłem zaokienny krajobraz. Jednak nie trwało to długo. Z letargu wyrwał mnie głos donośny, tym razem męski, zaakcentowany warsiawsko i odpowiednio zachrypnięty. Jednym słowem monsieur Himilsbach jak żywy. Okazało się, że kierował swe słowa do moich Globtroterek. Cytuję (proszę w myślach lub głośno naśladować odpowiednio): „Dzięki paniom będę musiał opuścić ten przedział. (pauza) Jest za głośno”. I wyszedł (z kina). Jednym słowem moje współpasażerki pozbawiły go miejsca siedzącego. Jeszcze tylko rozmówczyni o kryptonimie „Turcja” stwierdziła, że napluto jej w oko i powrócił spokój. Słuchając dalej opowieści o pięknych podróżach, zasnąłem. A nasz żelazny okręt kontynuował swój Rejs…

Michał Rudnicki

Czytaj dalej...